Battlefield 1: musisz iść do tyłu, aby iść do przodu. Część 2

Niektóre problemy z serii Battlefield pozostają. Od czasu Battlefield 3 (i prawdopodobnie nawet Battlefield: Bad Company 2), broń snajperska wymyka się spod kontroli, a Battlefield 1 tak naprawdę nie różni się pod tym względem. Na ogromnych poziomach Battlefield 1 jest zbyt wiele niezakłóconych pól ognia i niewiele widocznej kary za obrażenia lub skuteczność z absolutnie absurdalnych odległości. Battlefield jest jedną z niewielu strzelanek, które wprowadziły drop punktowy, ale ten czynnik nie zniechęcił wielu graczy do zrekompensowania bez problemu. A wyjątkowo skuteczne pistolety Battlefielda oznaczają, że snajperzy są tylko w niekorzystnej sytuacji ze średniego zasięgu.

Snajperzy mogą przejąć większe mapy, gdy pojazdy nie są dostępne, co wiąże się z rozmową dotyczącą wielkości Battlefield 1. Podobnie jak w grze Battlefield 4, większe mapy podboju Battlefield 1 są ogromne, co sprawia, że ​​jest to ładny, duży plac zabaw … aż do momentu, w którym musisz poprowadzić swój tyłek, aby dostać się tam, gdzie coś się dzieje. Jest to złagodzone przez pojazdy, ale często brakuje ich, coś, co narzekałem, kiedy spędziłem to, co wydawało mi się wiekami – w rzeczywistości, prawdopodobnie 30-40 sekund – biegnąc, by walczyć z punktu odrodzenia, który nie był członkiem drużyny.

battlefield 1

Battlefield 1 wprowadza jeszcze więcej zmian w systemie klasowym, przede wszystkim w równowadze sił między piechotą a pojazdami. Teraz medycy otrzymują od inżynierów średniego zasięgu, a oprócz ożywienia członków drużyny i leczenia rannych zawodników, są oni również odpowiedzialni za naprawę pojazdów. Jednak nie mają one ofensywnych rozwiązań dla pojazdów wroga; ci zamiast tego przenieśli się do klasy szturmowej. Tymczasem klasa szturmowa nie otrzymuje amunicji, która trafiła do klasy wsparcia, która, jak sądzę, zastąpiła inżynierów, ale ma broń przeciw pojazdom.

Nie wiem, dlaczego DICE odczuwał potrzebę zmiany swoich klas, ale w praktyce jest w większości w porządku. Pojazdy naziemne mogą stanowić prawdziwy problem w taki sposób, jakiego nie miały w poprzednich grach Battlefield, ale można się z nimi uporać.

Co ważniejsze, Battlefield 1 to najbardziej zabawna gra Battlefield od Bad Company 2, mojego ulubionego serialu. Odejście od „nowoczesnej” walki uwolniło Battlefield 1, aby poczuć się odmiennie od poprzednich gier, stworzyć nowy ekosystem interakcji broni i równowagę sił. Wszystko działa bardzo dobrze, a co więcej, poziom destrukcji został przesunięty z powrotem tam, gdzie było wiele lat temu.

battlefield 1

Budynki w grze Battlefield 1 są gotowe do poziomowania, a czołgi wykonują krótką pracę barier i okopów. Dynamika między pojazdami, miejscami pracy i piechotą stale się zmienia, a masakra napędzana fizyką obfituje w wyłaniające się momenty „widzieliście to?” To nie jest nowe. Tak robi Battlefield. Ale odejście od oczekiwań nowoczesnej scenerii zaowocowało grą, która czuje się bardziej wyjątkowa.

Częścią tej tożsamości jest tryb Conquest, w którym Battlefield 1 i jego gigantyczne mapy świecą jak zwykle. Ale nowy tryb operacyjny może również sprawiać, że ma nogi. Tryb bierze rzeczywiste kampanie z I wojny światowej i zapisuje je na wielu mapach. Jedna drużyna odgrywa rolę obrońcy, podczas gdy atakujący ma wiele szans na wykonanie szeregu celów, będąc wzmocnionym, gdy jedna próba się nie powiedzie. Kontekst historyczny każdej z tych misji jest szczególnie wciągający, dodając haczyka narracyjnego do dopasowań, o których Battlefield wspomniał wcześniej tylko w trybie Rush.

Funkcjonalnie, Operacje są jak skrzyżowanie Podboju z Rush. Atakujący muszą zabezpieczyć cele, aby ruszyć do przodu, a kiedy to zrobią, drużyna broniąca musi się wycofać. Jednak w operacjach cele są zgodne z zasadami Conquest, co prowadzi do znacznie bardziej agresywnej walki pomiędzy drużynami. Naprawia wiele z moich problemów w trybie Rush, który coraz częściej jest sprzeczny z większymi mapami i liczbą graczy w grach Battlefield po tym, jak tryb został wprowadzony w Bad Company 2, i może nawet zastąpić Conquest jako flagowy tryb Battlefield 1.

battlefield 1

DICE dodał inny tryb w pozornym skowronku, bez gry słów, z gołębiami wojennymi. Gołębie bojowe to coś w rodzaju pojedynczej flagi CTF – lub Oddball w grach Halo – z wyjątkiem tego, że flaga w tym przypadku jest gołębikiem. Zespół musi przytrzymać gołębia przez pewien czas, aby zapisać na nim współrzędne strzelania, w którym to momencie mogą go puścić, co z kolei wywołuje ostrzał artyleryjski w siłach wroga. Tutaj zmarszczka jest praktyczna: przeciwnicy, jeśli są wystarczająco szybcy, mogą w rzeczywistości wystrzelić gołębia z powietrza. Pierwsza drużyna, która trafiła trzy uderzenia, wygrywa mecz.

Byłem sceptyczny, ale tryb jest świetny, pomimo trudności Battlefielda z mniejszymi typami meczów graczy (zobacz chaos i słabą równowagę Team Deathmatch). Zastanawiam się tylko, czy ktokolwiek ma zamiar go zagrać, czy skorzystał z nowych niestandardowych funkcji tworzenia gier, dodanych do tej rundy.

Podobnie jak w przypadku wielu gier wieloosobowych, oczywiście tylko czas pokaże. Jednak EA i DICE popełniają jeden szczególnie oczywisty błąd, moim zdaniem – kontynuując agresywny plan DLC z fragmentacją bazy użytkowników. Studio ma długi harmonogram nowych płatnych map do gry, która nieuchronnie podzieli graczy na obozy posiadaczy i nieznajomych.